Sala konferencyjna na ostatnim piętrze, zegar pokazuje 21:47. Światła przygaszone, tylko blask monitorów i lampki na biurku. Karolina – 34 lata, czarne ołówkowe spódnice, które zawsze opinały jej dupę tak, że faceci tracili wątek – właśnie zrzuciła żakiet na krzesło. Stała oparta biodrami o blat stołu, patrząc na Mateusza jak na deser, który zaraz pożre.
– Klęknij, kurwa – rzuciła cicho, ale tonem, który nie zostawiał miejsca na negocjacje.
Mateusz nie czekał. Klęknął na wykładzinie, ręce odruchowo położyły się na jej udach. Spódnica już podciągnięta do pasa, stringi czarne, mokre w kroku. Pachniała podnieceniem i drogimi perfumami, które zawsze zostawiała na jego koszuli po spotkaniach.
Karolina złapała go za włosy, pociągnęła głowę do przodu.
– Liż mnie tak, jakbyś chciał dostać podwyżkę. Głęboko. Językiem w cipce, nie na łechtaczce jak pedał.
Rozchyliła nogi szerzej, jedną stopą w szpilce oparła się o jego ramię. Mateusz zanurzył twarz między jej udami. Język od razu wszedł w nią – gorąca, śliska, pulsująca. Smakowała solą i pożądaniem. Jęczała głośno, bez wstydu, biodra napierały mu na twarz, rozsmarowując sok po brodzie.
– Głębiej, kurwa… wsadź język jak najdalej… tak… o kurwa, tak…
Po minucie puściła jego głowę, odwróciła się tyłem, pochyliła nad stołem. Dłonie oparła o blat, dupa wypięta wysoko. Stringi zsunęła do kostek jednym ruchem.
– Wal mnie teraz. Mocno. Chcę czuć, jak mi kutasa wpychasz po jaja.
Mateusz wstał, rozpiął rozporek. Kutas stał jak kamień, żyły nabrzmiałe. Nie czekał na więcej zaproszeń – chwycił ją za biodra i wszedł jednym brutalnym pchnięciem. Karolina syknęła, ale zaraz jęknęła z rozkoszy.
– Mocniej, skurwielu… rozjeb mi cipkę… tak… głębiej…
Uderzał w nią mocno, rytmicznie, aż stół trzeszczał. Jej cycki wyskakiwały z bluzki przy każdym pchnięciu. Jedną ręką złapał ją za włosy, odchylił głowę do tyłu.
– Powiedz, że jesteś moją kurwą – warknął.
– Jestem twoją kurwą… twoją biurową dziwką… rżnij mnie, aż będę krzyczeć…
Przyspieszył. Drugą ręką sięgnął do przodu, złapał łechtaczkę między palce i ścisnął mocno. Karolina zawyła, nogi jej się ugięły.
– Dojdę… kurwa… dojdę na twoim kutasie… nie przestawaj…
Wbił się ostatni raz, najgłębiej jak potrafił. Poczuł, jak jej cipka zaciska się wokół niego w spazmach. Krzyknęła głośno, bez skrępowania – niech ochrona na dole słyszy, niech wszyscy wiedzą. On doszedł sekundę później, wypełniając ją gorącym nasieniem, które zaraz zaczęło spływać po jej udach.
Stali tak chwilę, dysząc. Karolina odwróciła głowę, uśmiechnęła się złośliwie.
– Jutro o ósmej znowu zostajesz po godzinach. I tym razem weźmiesz mnie w dupę.
Mateusz tylko kiwnął głową. Wiedział, że nie ma wyboru. I nie chciał mieć.
🇵🇱 Czytasz wersję polską — przejdź do English → 🇬🇧



