aibody.art

Byłam na zmianie w sex shopie, późny wieczór, tylko ja i ten facet, który kręcił się przy regale z dildami. Miał ten głodny wzrok, zero gadania, tylko patrzył na mnie spod kaptura. Ja w swojej czarnym crop topie i spódniczce, która ledwo zakrywała tyłek, nachyliłam się nad ladą, żeby pokazać mu ten wielki, czarny silikonowy potwór z żylastymi detalami. “Wyobraź sobie, jak to wchodzi głęboko, bez litości,” szepnęłam, a on przełknął ślinę. Zamiast kupować, złapał mnie za nadgarstek i pociągnął do zaplecza. Drzwi zatrzasnęły się z hukiem, a ja poczułam jego ręce na moich biodrach, szarpiące spódniczkę w górę. Nie było czasu na gadki – wcisnęłam go na krzesło, usiadłam okrakiem i zaczęłam ocierać się o niego przez spodnie, czując, jak twardnieje. Wyciągnęłam ten dildo z kieszeni fartucha i kazałam mu patrzeć, jak ssę go powoli, połykając cal po calu, ślina kapiąca po brodzie. Potem odwróciłam się tyłem, uniosłam spódniczkę i wcisnęłam końcówkę w siebie, jęcząc głośno, żeby słyszał każdy centymetr. On nie wytrzymał – rozpiął się i wepchnął we mnie od tyłu, surowo, bez gumki, pchając tak mocno, że regały się trzęsły. Pieprzyliśmy się jak zwierzęta, ja dominując rytm, on gryząc mi kark. Skończyliśmy razem, spoceni i ociekający, a ja tylko się zaśmiałam: “Kup to, a wrócisz po więcej.”

 

🇵🇱 Czytasz wersję polską — przejdź do English → 🇬🇧

 

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *